Fragment książki

Musiałem natychmiast wyjść z cmentarza, bo inaczej z pasją satanisty rzuciłbym się na te krzyże i widniejące na nich wizerunki Chrystusa.
– To ja już pójdę. Jestem trochę zmęczony.
– Tak, tak… – powiedziała.
Lewą ręką zgarnęła włosy z czoła. Patrzyła na mnie i dodała:
– To nie jest miejsce dla ciebie. Ty też masz własne krzyże. – Opuściła głowę.
Była prostą kobietą, lecz cechowało ją tyle godności, pokory wobec losu, że mogłaby nimi obdarować niejedną postać z „górnej półki” – ze świecznika.
Wymamrotałem po cichu jakąś modlitwę zakończoną znakiem krzyża, ale już w to nie wierzyłem. To było dla niej. Chciałem coś powiedzieć, ale nie mogłem.
– Idź już, bo chyba przemarzłeś, a ja nie mam się gdzie spieszyć. I… odwiedź nas kiedyś.
Ruszyłem w stronę bramy. W uszach miałem to jedno zdanie: „Odwiedź nas kiedyś, odwiedź nas kiedyś”.
Brzmiało jak mantra, memento czy przeznaczenie. Diafonia słowna między prawdą a nadzieją, której nie było. Potrzebowałem w tej chwili jakiegoś spowiednika, ale nie duchownego. Zwyczajnego, prostego człowieka, żeby wypłakać się i wyrzucić z siebie ten ból, tu i teraz.

O autorze

Krzysztof Gąsowski

Nikt nie lubi pisać i mówić o sobie. Nazywam się Krzysztof Gąsowski. Urodziłem się w 1959 roku. Związany jestem z wielkopolską i regionem kolskim.
Moją pasją jest ogrodnictwo. Kolekcjonowanie rzadkich roślin. W mojej kolekcji są wawrzynki główkowe, sangwinarie, ramondy, haberlee i wiele innych.
Przygodę z pisaniem rozpocząłem od wierszy, które do dziś leżą w szufladzie. Był to bunt przeciwko wojnie w Jugosławii. Z czasem zmienił się ich charakter, a jest ich kilkadziesiąt.

Pierwsze słowa powieści nakreśliłem kiedy toczyła się wojna w Iraku. Może podświadomie.